Menu

Od wielu lat gromadzę najprzeróżniejsze książki kucharskie, przeglądam mnóstwo stron internetowych i w żadnej z nich nie znalazłam przepisu na kiełbasę. Taką kiełbasę, jaką Mama z Tatem robili z dzika. Raz chudziutką, a raz tłustą. Czasem cienką, czasem grubą. Zawsze z najlepszego mięsa i boczku. Wyrobioną w rękach – na jednolita masę. Wędzoną w Tatowego pomysłu wędzarni z metalowej szafy, a to na drewnie dębowym, a to na jakiejś gruszce.
Nie znam lepszej kuchni myśliwskiej niż ta w moim domu! Wszystkie moje eksperymenty – ściśle według przepisów z gazet i podręczników – nie umywają się do smaku Maminowych gulaszy, pieczeni, szynek…
Dlatego powstał ten zbiór przepisów.
Powstał też dlatego, że już tylko jak przez mgłę pamiętam jak Babcia wypiekała chleb. Pamiętam, że wypiekała go na nasze życzenie, jako miła odmianę i rarytas. A wiem, że kiedyś było to jej cotygodniowe zajęcie – obowiązek.
Nie mogę też przejść bez uwagi obok umiejętności kulinarnych mojej Siostry, która się nie chwali, ale na gotowaniu się zna. Znajduje się tu więc wiele jej porad.
O talencie mojego Brata do jedzenia nie będę mówić, ale żeby dobrze gotować, to trzeba mieć dla kogo, a on jest bardzo wdzięcznym odbiorcą wszystkiego co da się zjeść.
Jego Żona podzieliła się z nami swoimi wierszykami, okraszając przepisy rymowanym dowcipem. Chociaż muszę dodać, że patrzenie na to, z jaką przyjemnością je, jest miłym uwieńczeniem kulinarnych trudów.
Ja na gotowaniu się nie znam, ale lubię piec.
Rodzinne gotowanie rozszerza się na dalszych członków familii.
Nie sposób nie wspomnieć o ciotce Rybce, która swe umiejętności szlifowała gotując w familokach, kiedy mieszkała w Rudzie Śląskiej na Górnym Śląsku, a potem spełniała się jako gospodyni na plebanii – taka Michałowa. Jakbyście chcieli od niej przepis to owszem, da, ale jej miara jest w palcach – nigdy nie wiadomo ile czego należy dodać 😉
Agnieszka

Zapisz się do newslettera i bądź na bieżąco! Nic Cię nie ominie!