Ziemniaki, boczek, cebula
sól i pieprz do smaku
koperek
oraz wszystko to, co podpowie nam fantazja czy zawartość lodówki.
Kociołek smarujemy smalcem i układamy składniki warstwami, przesypując świeżym koperkiem.
Na koniec dolewamy niewielką ilość wody.
Ja pewnej jesiennej niedzieli znalazłam w ogródku trochę małych żółtych papryczek, malutkie brukselki i czerwoną cebulę (suszyła się w jesiennym słoneczku). Oprócz tego mama miała w zamrażalniku kilka opieniek – usmażyłam je więc na masełku razem z poplasterkowanym czosnkiem. Kociołek zyskał przez to trochę nowych woni i smaków – oczywiście nikogo nie trzeba było namawiać do popróbowania takiej nowości.


