Bazą na każdą drożdżówkę jest dla mnie zawsze ciasto z przepisu Babci Stasi.
Rozczyn:
10 dkg drożdży
2 szklanki mleka – ciepłego
2 łyżki cukru
10 dkg masła
Rozmieszać i dodać tyle mąki żeby było jak gęsta śmietana. Odstawić pod ściereczką w ciepłe miejsce.
Ciasto /porcja na dwie duże blachy/:
1 kilogram mąki
5 jajek – ubić z jedną szklanką cukru i torebką cukru wanilinowego
pół kostki masła roztopić z kopiastą łyżką smalcu
sól – szczypta
Dodać wyrośnięty rozczyn. Wyrabiać, aż ciasto będzie odchodzić od ręki. Odstawić pod ściereczką do wyrośnięcia. W ciepłe miejsce. Jak dwukrotnie zwiększy objętość: jest gotowe!
Truskawki umyć, odciąć szypułki, odsączyć. Jeżeli są duże można pokroić na połówki lub ćwiartki.
Ciasto podzielić na dwie części. Przed wyłożeniem na blachy można lekko rozwałkować. Zostawić jeszcze na jakieś 30 minut do wyrośnięcia i dopiero wtedy układać truskawki.
Wierzch posypywać kruszonką:
½ ciepłego masła
3 paczuszki cukru wanilinowego
cukier puder i mąka – ile weźmie. Zmieszać w palcach. Ciasto ma odchodzić od palców. Odrywać, lub kruszyć w palcach na drobne kawałeczki i posypywać truskawki.
Piec w 180 stopniach około 50 minut patrząc czy się nie przypala. Sprawdzić drewnianym patyczkiem: jak po wyjęciu z ciasta jest suchy to znaczy, że ciasto jest gotowe.
Na zdjęciu lekko przypalony spód a ciasto jeszcze gorące: nikt nie jest doskonały… 🙂


