Kategorie
Z pieca

Jagodzianki :)

Bułeczki ze zdjęcia upiekła Mimi. Były cudowne!

Przepis znalazła na jednym ze znanych blogów. Dopisałam jednak kilka jej uwag.

 

500 g mąki pszennej chlebowej

7 g suchych drożdży

szczypta soli

250 ml mleka

1 jajko

80 g masła, roztopionego

pół szklanki cukru

8 g cukru waniliowego

Jagodowe nadzienie:

300 g jagód

3 łyżki cukru

2 łyżki skrobi ziemniaczanej

Wszystkie składniki na nadzienie wymieszać.

Mąkę pszenną wymieszać z suchymi drożdżami. Dodać resztę składników i wyrobić, pod koniec dodając roztopiony tłuszcz. Wyrobić ciasto, odpowiednio długo, by było miękkie i elastyczne. Uformować z niego kulę, włożyć do oprószonej mąką miski, odstawić w ciepłe miejsce, przykryte ręczniczkiem kuchennym, do podwojenia objętości (zajmie to około 1,5 godziny).

Następnie ciasto ponownie krótko wyrobić, podzielić na 16 części, około 60 g każda. Formować okrągłe bułeczki, następnie z każdej z nich uformować placek  i na jego środku umieścić kopiastą łyżkę jagodowego farszu. Zlepić placki jak pierogi, dokładnie dociskając i uważając, by na łączeniu nie znalazła się odrobina mąki (bułeczki się nie skleją i otworzą podczas pieczenia). Każdą bułeczkę umieścić złączeniem w dół na blacie stołu i delikatnie lecz zdecydowanie rolować nadając jej kształt owalny. Gotowe umieścić na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia i pozostawić do podwojenia objętości – od 30 – 45 minut.

Wyrośnięte jagodzianki piec w temperaturze 200ºC przez około 18 – 20 minut. Wyjąć i wystudzić na kratce. Polukrować.

 Lukier:

2 łyżki śmietany

sok z cytryny

cukier puder – ile weźmie

Polewać najpierw ciepłe, a potem wystudzone bułeczki

Składniki rozetrzeć grzbietem łyżki. Najlepiej, by lukier był w miarę rzadki; nakładać pędzelkiem.

Kategorie
Z pieca

Palce drożdżowe

1 kg mąki

4 jajka

2 margaryny

2 czubate łyżki smalcu

20 dag drożdży

¾ kubka śmietany

1 ½ łyżki soli

kopiata łyżka kminku

 

Mąkę wysypać na stolnicę do środka wbić jajka dodać smalec i margaryny. Drożdże wkruszyć do śmietany i rozmieszać – wlać do mąki i pozostałych składników na stolnicy. Dodać sól i kminek. Zagnieść ciasto. Kroić w cienkie paseczki, zwijać i układać na wyłożonej papierem do pieczenia blaszce. Smarować rozbitym jajkiem. Piec w temperaturze 180 stopni.  Najpyszniejsze są na ciepło lekko podsuszone.

Kategorie
Z pieca

Gofry z truskawkami i bitą śmietaną

2 szklanki mąki

2 szklanki mleka

1/3 szklanki oleju

2 jajka

3 łyżki cukru

1 łyżeczka proszku do pieczenia

Szczypta soli

Wszystkie składniki połączyć mikserem – pozostawić jedynie białka, które należy ubić i dodać do reszty ciasta delikatnie mieszając.

Gofrownicę mocno nagrzać. Przed wlaniem ciasta lekko posmarować olejem. Piec aż gofry się przyrumienią. Na gorące gofry wyciskać bitą śmietanę – można użyć gotowej – a jak ktoś lubi, to po prostu trzeba ubić śmietankę kremówkę (30%) z dowolną ilością cukru. 

Truskawki opłukać. Część zblendować na sos. Ja lubię zupełnie bez dodatków, ale oczywiście można dosłodzić. Nakładać na bitą śmietanę.

Jeść 😉

Ps. Mimi, czy mówi Ci coś to zdjęcie?

 
 
Kategorie
Z pieca

Drożdżówka z truskawkami

Bazą na każdą drożdżówkę jest dla mnie zawsze ciasto z przepisu Babci Stasi.

Rozczyn:

            10 dkg drożdży

            2 szklanki mleka – ciepłego

            2 łyżki cukru

            10 dkg masła

Rozmieszać i dodać tyle mąki żeby było jak gęsta śmietana. Odstawić pod ściereczką w ciepłe miejsce.

Ciasto /porcja na dwie duże blachy/:

            1 kilogram mąki

            5 jajek – ubić z jedną szklanką cukru i torebką cukru wanilinowego

            pół kostki masła roztopić z kopiastą łyżką smalcu

            sól – szczypta

Dodać wyrośnięty rozczyn. Wyrabiać, aż ciasto będzie odchodzić od ręki. Odstawić pod ściereczką do wyrośnięcia. W ciepłe miejsce. Jak dwukrotnie zwiększy objętość: jest gotowe!

Truskawki umyć, odciąć szypułki, odsączyć. Jeżeli są duże można pokroić na połówki lub ćwiartki.

Ciasto podzielić na dwie części. Przed wyłożeniem na blachy można lekko rozwałkować. Zostawić jeszcze na jakieś 30 minut do wyrośnięcia i dopiero wtedy układać truskawki.

Wierzch posypywać kruszonką:

½ ciepłego masła

3 paczuszki cukru wanilinowego

cukier puder i mąka – ile weźmie. Zmieszać w palcach. Ciasto ma odchodzić od palców. Odrywać, lub kruszyć w palcach na drobne kawałeczki i posypywać truskawki.

Piec w 180 stopniach około 50 minut patrząc czy się nie przypala. Sprawdzić drewnianym patyczkiem: jak po wyjęciu z ciasta jest suchy to znaczy, że ciasto jest gotowe.

Na zdjęciu lekko przypalony spód a ciasto jeszcze gorące: nikt nie jest doskonały… 🙂

Kategorie
Z pieca

Ciasto drożdżowe na bułki – Babci Stasi

Rozczyn:

            10 dkg drożdży

            2 szklanki mleka – ciepłego

            2 łyżki cukru

            10 dkg tłuszczu (margaryna lub masło)

Rozmieszać i dodać tyle mąki żeby było jak gęsta śmietana. Odstawić pod ściereczką – najlepiej na słoneczko. W dzień pochmurny – w jakieś ciepłe miejsce.

 

Ciasto:

            Około 1 kilogram mąki (w razie czego można dodać)

            5 jajek – ubić z jedną szklanką cukru i torebką cukru wanilinowego

            pół kostki margaryny (lub masła) roztopić z kopiastą łyżką smalcu

            sól – szczypta

Dodać wyrośnięty rozczyn. Wyrabiać, aż ciasto będzie odchodzić od ręki. Bułeczki nadziewać czym kto chce /dżem, konfitury lub świeże owoce z niewielką ilością cukru – możliwości jest mnóstwo/, smarować roztrzepanym jajkiem i posypywać kruszonką.

 

Najłatwiejsza kruszonka:

½ margaryny

3 paczki cukru wanilinowego

cukier puder i mąka – ile weźmie. Zmieszać w palcach. Mieszanka nie może być zbyt twarda.

Kategorie
Z pieca

Pizza

½ litra mleka

2 szklanki wody (0,5 ciepłej, żeby rozpuścić drożdże)

5 dag drożdży

około 2 kg mąki

Garść cukru

1 kieliszek oliwy

 

Drożdże rozpuścić w ciepłej wodzie, dodać cukier a potem resztę składników – zagnieść ciasto. Odstawić, chociaż na godzinkę do wyrośnięcia w ciepłe miejsce. 

Można też poporcjować w kulki i wstawić w zamkniętej kuwecie do lodówki. Może tak stać nawet trzy dni.

Z kulek formować okrągłe placki.

Sos:

Pomidory obrane (surowe lub z puszki) zblenderować, odparować. Doprawić oregano, czosnkiem, oliwą, pieprzem, solą i tym, co kto lubi np. ostrą papryczką.

Układać dodatki i posypywać serem.

Można zrobić też tak: na spód zamiast sosu rozsmarować śmietanę, na to rozłożyć plastry boczku wędzonego i na wierzch wbić jajko i rozsmarować. Na koniec posypać pieprzem i serem – tak dla okrasy. Pycha!

Piec w wysokiej temperaturze – nawet 220 stopni Celsjusza.

Na zdjęciu pizza upieczona w piecu chlebowym. Kiedy chleb już upieczony, a piec jeszcze trzyma wysoką temperaturę, szkoda nie wykorzystać takiej okazji 😉

Kategorie
Z pieca

Chleb z ziarnami

 

Zakwas chlebowy

0,5 kg mąki żytniej

0,5 kg mąki żytniej pełnoziarnistej

0,7 kg mąki pszennej

Garść: pestek dyni, pestek słonecznika i siemienia lnianego

Duża łyżka czarnuszki

Dwie płaskie łyżki soli

Woda

 

Przepis na zakwas zamieściłam w poście Chleb – przepis od Babci Stasi. Ciepły, pracujący zakwas łączymy i wyrabiamy ze wszystkimi składnikami dodając tyle wody, aby ciasto było plastyczne, dawało się łatwo wyrobić i nie przywierało do stolnicy. Odstawiamy je na 6 godzin w ciepłe miejsce. Po tym czasie ponownie wyrabiamy z dodatkiem niewielkiej ilości mąki, formując 2 bochenki. Wkładamy je do blaszek i ponownie odstawiamy do wyrośnięcia na kilka godzin. Ciepłe miejsce jest w dalszym ciągu bardzo pożądane.

Pieczemy przez godzinę w 190 stopniach C.

Taki chleb jest ciężki, bardzo pożywny. I pełen glutenu 😊

Kategorie
Z pieca

Placki na sodzie

2 litry kwaśnego mleka

2 kg mąki (a tak naprawdę tyle ile weźmie mleko i żeby nie było ani za twarde, ani za miękkie)

soda oczyszczona

Składniki połączyć w ciasto trochę luźniejsze niż na pierogi. Formować placki wielkości małej dłoni i grubości ok. 1 cm. Piec na piecu. W nowoczesnej kuchni trzeba płytę piecową położyć na palniki gazowe – efekt jest ten sam.

Placki smakują najlepiej z masłem i miodem oraz mlekiem. (Ostatnio próbowałam z domowymi powidłami ze śliwek „sralek” – pycha!)

Kategorie
Z pieca

Chleb – przepis Babci Stasi

Zakwas

Jest to kawałeczek świeżego ciasta chlebowego, pozostawiony z poprzedniego tygodnia. Kawałeczek ten powinien przez tydzień być szczelnie zamknięty. Babcia chleb piekła co sobotę, dlatego co tydzień miała właściwie zakwaszone ciasto.

Jeżeli jednak nie mamy zakwasu, to trzeba go zrobić:

mąka żytnia – 2 duże łyżki

trochę ciepłej wody – żeby razem z mąką była konsystencja gęstej śmietany

Przez 6 dni trzymamy zakwas w bardzo ciepłym miejscu i co 12 godzin dokarmiamy zakwas taką porcją mąki i wody. Już na drugi, a najpóźniej trzeci dzień zakwas zacznie charakterystycznie „pachnieć” – o to właśnie chodzi: rosną dzikie drożdże!

Dzień wcześniej (czwartek) zagniatamy ciasto lżejsze niż na pierogi, robimy kulę, trzymamy oczywiście na piecu. Można dodać skórkę razowego chleba.

Rozczyn

1 kg mąki żytniej

5 dkg drożdży

woda

zakwas

Rozczyn robić dzisiaj wieczór (piątek), pozostawić na ciepłym piecu, a jutro rano (sobota) zagniatać ciasto.

Ciasto

rozczyn

mąka pszenna

2 litry serwatki

Sól (wg mnie 1 łyżka na kilo mąki)

kminek

Do dużego glinianego garnka (powinna być drewniana dzieża, taką dzieżę babcia dostała od starego Sudoła) no, w ostateczności niech będzie duży garnek. Ciasto ma być gęste, trudne do wyrobienia. Wyrabiamy, około godziny aż odchodzi od ręki. Po wyrobieniu powinno się zrobić nad ciastem krzyż oraz przykryć je ściereczką. Jeżeli jest w zwykłym garnku to trzeba go otulić jakimś kocem (żeby miało dobre warunki do rośnięcia). Pozostawiamy oczywiście przy piecu (lub w innym ciepłym miejscu) do wyrośnięcia.

Przygotowujemy koszyczki posypując je mąką. Koszyczki (wyplatane ze słomy żytniej i łyka wiklinowego) też dostarczał stary Sudoł, w zamian za to babcia obdarowywała go bochenkiem chleba.

W międzyczasie należy przygotować piec. Stary chlebowy piec babci Stasi stoi sobie na czterech nogach w kotłowni u stryja Andrzeja. Do tego pieca układamy „na krzyż” trzy warstwy liściastego drzewa (najlepiej olchowego). Na środku zostawiamy małą przerwę na garść słomy do rozpalenia. Jak drewno rozpali się do czerwoności to „kaciubą” (czyli specjalnym długim narzędziem zakończonym poprzeczną łopatką – piekarze wiedzą o co chodzi) rozsuwamy je po całym piecu, tak aby piec grzał się w każdym miejscu. Próba właściwej temperatury: sypnąć do pieca trochę maki – jak się pali to piec jest za gorący. Wtedy, nim co, nim troszkę przestygnie, można upiec…

Podpłomyki

Na łopatę rozciągnąć ciasto chlebowe (ile? babcia pokazała obydwiema dłońmi całkiem sporą kulę). Posypujemy albo cukrem (to jest wersja babci) albo cebulą i serem (to jest wspomnienie taty). Pieczemy. Wyciągamy. Kroimy jak tort na trójkąty. Podobno nasi rodzice nie mogąc się doczekać aż podpłomyki ostygną biegali z nimi po podwórku przekładając je z ręki do ręki.

Wracając do chleba… Na stolnicy robimy kulki ciasta i omączone kładziemy do koszyczków, robimy dziurkę (do sprawdzenia jak rośnie, bo jak przerośnie to niestety chleb będzie za kwaśny). Powinno wyjść sześć bochenków. Wyrośnięte przewracamy z koszyczków na łopatę posypana mąką i wtedy polewamy gorącą wodą – żeby była piękna rumiana skórka. Po kolei układamy je w rozgrzanym piecu. Piecze się taki chlebek jedną godzinę. Jak za bardzo chleb się przypieka to można położyć na wierzch papier. Sprawdzamy to po pierwszej pół godziny pieczenia. Po wyjęciu chleba z pieca obmywamy każdy bochenek letnią wodą i przykrywamy ściereczkami do odparowania aż wystygną. Wtedy skórka odmięka. Starym zwyczajem, przed wykrojeniem pierwszej pajdy rysujemy ostrzem noża na każdym bochenku krzyż.

Tak było.

Gdy Babcia Stasia piekła chleb.

Jedenaście miesięcy trwało zanim upiekłam coś co go przypominało. Teraz eksperymentuję. Używam pełnoziarnistej mąki i ziaren słonecznika, dyni i siemienia lnianego. Próbuję z czarnuszką.

A pamiętam jak Dziadek przywoził z młyna świeżo zmieloną mąkę żytnią. W poszewce od poduszki…