Kategorie
Po myśliwsku

Flaki z jelenia

żołądek jelenia

kawałek udźca jeleniego

kawałek karkówki

włoszczyzna na wywar: seler, marchew, pietruszka, por

przyprawy: cebula, czosnek, pieprz, sól, lubczyk, ziele angielskie, imbir, majeranek, liść laurowy, cząber, tymianek, jałowiec

Z mięs i włoszczyzny ugotować wywar. Żołądek obgotować, oczyścić i pokroić. Dodać do wywaru. Marchew, seler i pietruszkę zetrzeć na grubej tarce i podsmażyć na tłuszczu (smalec lub olej). Mięsa pokroić. Dodać do gotującej się zupy. Imbir zetrzeć – patent dobrych kucharzy: na tarkę nałożyć papier do pieczenia i dopiero wtedy trzeć, cały imbir będzie nasz. Tak samo trzemy czosnek. Cebulę wkroić na surowo. Przyprawić. Dodać zasmażkę: lekko przypalona mąka (żeby nie było grudek warto przed wlaniem do zupy rozcieńczyć mąkę wodą). Na sam koniec, rozcierając pomiędzy dłońmi przyprawić majerankiem.

Największe wyzwanie to żołądek: oczyszczanie go jest bardzo mozolnym zajęciem. Dodatkowo taki żołądek po ugotowaniu bardzo się kurczy, więc jeżeli ktoś spodziewa się wielu gości, być może powinien rozważyć inne menu.

Jednak walory aromatyczne i smakowe są warte zachodu, bo flaki z jelenia pachną żywicą i igliwiem!

Niezapomniany i wyjątkowy to smak!

Kategorie
Po myśliwsku

Tatar

Udo młodego koźlęcia

2 polędwiczki

jajka – tyle ile porcji

cebula

sól

pieprz

olej

Mięsko przepuścić przez maszynkę o drobnym sitku, dodać troszkę oleju i wyrobić. Formować zgrabne kuleczki. Drewnianym kołeczkiem zanurzonym w ciepłej wodzie lub palcem wydusić dołek, w dołku umieścić żółtko i otoczyć drobno posiekaną cebulką. Przyprawiać do smaku.

Można oczywiście wybrać polędwiczki z jelenia i zrobić niewielkie porcyjki z udziałem przepiórczych jaj. Można drobno posiekać ogórki konserwowe i/lub grzybki marynowane. A dla smaku dodać anchois. Co kto lubi 🙂

 

Pyszny Tatar – my to wiemy

Poczęstować wszystkich chcemy.

 

Mięso dobre tu mielimy

No, a później się chwalimy

 

I cebulka też tu jest

Pokrojona jest na fest.

Kategorie
Po myśliwsku

Boczek zawijany z dzika

Surowy płat boczku – w tym przypadku dobrze, jeżeli jest to duży płat

Musztarda

Czosnek!

Pieprz, (dla koloru można dodać trochę soli peklowej) wegeta, majeranek, oregano lub to co lubimy w potrawach z dziczyzny.

Z przypraw zrobić papkę, dokładnie natrzeć nią jedną stronę płatu boczkowego. Zawinąć. Wzmocnić dratwą. Piec w brytfance z niewielką ilością wody – pilnować, żeby się nie przypaliło. Można użyć rękawa foliowego. Doskonały efekt daje też zwykła folia aluminiowa. Jeżeli chcemy przypiec skórkę, to przed końcem pieczenia należy rozciąć rękaw/folię.

Kategorie
Z pieca

Placki na sodzie

2 litry kwaśnego mleka

2 kg mąki (a tak naprawdę tyle ile weźmie mleko i żeby nie było ani za twarde, ani za miękkie)

soda oczyszczona

Składniki połączyć w ciasto trochę luźniejsze niż na pierogi. Formować placki wielkości małej dłoni i grubości ok. 1 cm. Piec na piecu. W nowoczesnej kuchni trzeba płytę piecową położyć na palniki gazowe – efekt jest ten sam.

Placki smakują najlepiej z masłem i miodem oraz mlekiem. (Ostatnio próbowałam z domowymi powidłami ze śliwek „sralek” – pycha!)

Kategorie
Po myśliwsku

Dzika kaczka w czerwonej kapuście

tuszka kaczki w porcjach (ale na dużą rodzinę nie opłaca się piec jednej kaczki, dlatego proponuję co najmniej dwie!)

średnia główka czerwonej kapusty

1 cebula

masło lub margaryna

sól, pieprz czarny i ziołowy, majeranek, jałowiec

domowe czerwone wino gronowe

Ćwiartki po opłukaniu nacierać pieprzem i solą. Opiec z obydwu stron na gorącym oleju. Skroić cebulę i lekko przydusić na maśle. Na to układać kaczki. Podlać wodą i dusić pod przykryciem. Jak mięso będzie miękkie należy wrzucić poszatkowaną kapustę i jeszcze dusić, aż mięso będzie odchodziło od kości, a kapusta miękka. Pod koniec wlać wino, posolić i doprowadzić do zagotowania. Można zagęścić zasmażką. Taką potrawę najlepiej przygotować dzień wcześniej – im więcej jest odgrzewana tym lepiej smakuje.

Kategorie
Po myśliwsku

Pasztet z zająca

cały zając – wbrew zdrowemu rozsądkowi dobrze jeżeli jest skruszały (ten, z którego jest fotografowany pasztet wisiał cztery dni z całą zawartością!)

1 kilogram boczku lub podgardla wieprzowego

½ kilograma wątróbek drobiowych

marchewka, pietruszka, seler i por

5 jajek

kostka masła

przyprawy do gotowania: ziele angielskie, pieprz czarny ziarnisty, liść laurowy

przyprawy do masy pasztetowej: sól, pieprz, gałka muszkatołowa

Zająca z wieprzowiną i warzywami gotować do miękkości razem z przyprawami. Po ostudzeniu oddzielić od kości i trzykrotnie zemleć. Wątróbki przesmażyć na masełku i również zemleć. Dodać 2 jajka i 3 żółtka oraz przyprawy do smaku. Dobrze wyrobić. Wyłożyć na blachę wyłożoną folią aluminiową lub papierem do pieczenia. Piec w temperaturze 180 stopni Celsjusza prze 1,5 godziny.

Kategorie
Boże Narodzenie

Barszcz

Warzywa (bez kapusty i cebuli)

Zakwas buraczany – pokrojone buraki, czosnek w ząbkach i kromka razowego chleba zalane przegotowaną wodą z solą ułożyć w glinianym garnku i trzymać przez tydzień w ciepłym miejscu pod przykryciem. Potem zlać do małych butelek i trzymać w lodówce.

Ugotować wywar warzywny. Dodać buraki najlepiej starte. Przyprawić do smaku, a na koniec wlać zakwas. Ten barszcz nie może być tłusty. Aby utrzymać kolor, nie można gotować buraków.

Jak w domu były krowy to wystarczyło serwatkę zabarwić zakwasem buraczanym – niepowtarzalny smak!

Kategorie
Boże Narodzenie

Uszka

Ciasto:

2 jajka

kilo mąki

ciepła woda – ile weźmie

sól do smaku

Zagnieść.

Farsz:

Grzyby leśne suszone

Cebula

Masło

Bułka tarta

Sól, pieprz

Grzyby opłukać i namoczyć na całą noc. Gotować w tej samej wodzie do miękkości. Cebulkę pokroić w kostkę i udusić na maśle. Wystudzone grzyby drobno pokroić. Wszystko razem połączyć, jeżeli jest taka potrzeba można dodać tartej bułki – żeby farsz nie był za rzadki. Doprawić do smaku.

Ciasto cienko rozwałkować, wykrawać jakąś niedużą literatką. Lepić najpierw jak pierogi, a później łączyć rogi, tak, aby powstały uszka. Gotować w wodzie z dodatkiem soli i oleju.

 

 

Kategorie
Wielkanoc

Żur – tradycyjny

Zakwas

6-8 łyżek mąki razowej żytniej grubo mielonej nieprzesianej

kawałek podeschniętej skórki z razowego chleba – najlepiej pierwsza boczna kromka

4-6 ząbków czosnku + szczypta soli

3 ziarna ziela angielskiego

liść laurowy

litr przegotowanej letniej wody

Na zakiszenie żuru potrzeba, co najmniej 3 dni. Wszystkie składniki umieszczamy w glinianym naczyniu i zalewamy ciepłą wodą. Czosnek należy dobrze rozetrzeć z niewielką ilością soli. Odstawiamy w ciepłe miejsce. Po trzech dniach należy sprawdzić czy zakwas fermentuje. Powinien być wyraźnie kwaskowy i przyjemnie pachnący. Ukiszony żur należy zlać do butelek, szczelnie zamknąć – można go przechowywać w lodówce jeszcze około 2 tygodni.

Wywar z wędzonek

Mama pasteryzuje w słoikach wodę z gotowania szynek po wędzeniu – i tyle. W razie potrzeby wystarczy zejść do spiżarni i wybrać sobie odpowiedni słoiczek.

Wywar z warzyw

Marchewka

Pietruszka

Seler

Warzywa wstawić do gotowania, gotować prze ok. pół godziny.. i już.

Do wywaru warzywnego dolać mięsny, dodać 3 ząbki czosnku (przepuszczone przez praskę lub roztarte nożem) i łyżkę majeranku. Zagotować.

W międzyczasie przesmażyć na oleju drobno pokrojoną wędzonkę i dużą cebulę – trzeba uważać, aby cebula się nie przypaliła.

Do gotujących się wywarów powoli dolewać zakwaszony żur – tyle, aby zupa była kwaśna. Potem wędzonkę z cebulką. Na koniec pół szklanki śmietany 18% z dwoma łyżkami startego chrzanu. Przyprawić pieprzem czarnym i białym oraz w razie potrzeby solą. Można dodać drobno pokrojony listek lubczyku.

Do żurku każdy dodaje to, co lubi: u nas w domu to biała kiełbasa i jaja. Ale można też pokroić na głęboki talerz święconkę: szynkę, kiełbasę, jajko i chrzan i to wszystko zalac gorącym żurkiem. Pyszota.

Kategorie
Z pieca

Chleb – przepis Babci Stasi

Zakwas

Jest to kawałeczek świeżego ciasta chlebowego, pozostawiony z poprzedniego tygodnia. Kawałeczek ten powinien przez tydzień być szczelnie zamknięty. Babcia chleb piekła co sobotę, dlatego co tydzień miała właściwie zakwaszone ciasto.

Jeżeli jednak nie mamy zakwasu, to trzeba go zrobić:

mąka żytnia – 2 duże łyżki

trochę ciepłej wody – żeby razem z mąką była konsystencja gęstej śmietany

Przez 6 dni trzymamy zakwas w bardzo ciepłym miejscu i co 12 godzin dokarmiamy zakwas taką porcją mąki i wody. Już na drugi, a najpóźniej trzeci dzień zakwas zacznie charakterystycznie „pachnieć” – o to właśnie chodzi: rosną dzikie drożdże!

Dzień wcześniej (czwartek) zagniatamy ciasto lżejsze niż na pierogi, robimy kulę, trzymamy oczywiście na piecu. Można dodać skórkę razowego chleba.

Rozczyn

1 kg mąki żytniej

5 dkg drożdży

woda

zakwas

Rozczyn robić dzisiaj wieczór (piątek), pozostawić na ciepłym piecu, a jutro rano (sobota) zagniatać ciasto.

Ciasto

rozczyn

mąka pszenna

2 litry serwatki

Sól (wg mnie 1 łyżka na kilo mąki)

kminek

Do dużego glinianego garnka (powinna być drewniana dzieża, taką dzieżę babcia dostała od starego Sudoła) no, w ostateczności niech będzie duży garnek. Ciasto ma być gęste, trudne do wyrobienia. Wyrabiamy, około godziny aż odchodzi od ręki. Po wyrobieniu powinno się zrobić nad ciastem krzyż oraz przykryć je ściereczką. Jeżeli jest w zwykłym garnku to trzeba go otulić jakimś kocem (żeby miało dobre warunki do rośnięcia). Pozostawiamy oczywiście przy piecu (lub w innym ciepłym miejscu) do wyrośnięcia.

Przygotowujemy koszyczki posypując je mąką. Koszyczki (wyplatane ze słomy żytniej i łyka wiklinowego) też dostarczał stary Sudoł, w zamian za to babcia obdarowywała go bochenkiem chleba.

W międzyczasie należy przygotować piec. Stary chlebowy piec babci Stasi stoi sobie na czterech nogach w kotłowni u stryja Andrzeja. Do tego pieca układamy „na krzyż” trzy warstwy liściastego drzewa (najlepiej olchowego). Na środku zostawiamy małą przerwę na garść słomy do rozpalenia. Jak drewno rozpali się do czerwoności to „kaciubą” (czyli specjalnym długim narzędziem zakończonym poprzeczną łopatką – piekarze wiedzą o co chodzi) rozsuwamy je po całym piecu, tak aby piec grzał się w każdym miejscu. Próba właściwej temperatury: sypnąć do pieca trochę maki – jak się pali to piec jest za gorący. Wtedy, nim co, nim troszkę przestygnie, można upiec…

Podpłomyki

Na łopatę rozciągnąć ciasto chlebowe (ile? babcia pokazała obydwiema dłońmi całkiem sporą kulę). Posypujemy albo cukrem (to jest wersja babci) albo cebulą i serem (to jest wspomnienie taty). Pieczemy. Wyciągamy. Kroimy jak tort na trójkąty. Podobno nasi rodzice nie mogąc się doczekać aż podpłomyki ostygną biegali z nimi po podwórku przekładając je z ręki do ręki.

Wracając do chleba… Na stolnicy robimy kulki ciasta i omączone kładziemy do koszyczków, robimy dziurkę (do sprawdzenia jak rośnie, bo jak przerośnie to niestety chleb będzie za kwaśny). Powinno wyjść sześć bochenków. Wyrośnięte przewracamy z koszyczków na łopatę posypana mąką i wtedy polewamy gorącą wodą – żeby była piękna rumiana skórka. Po kolei układamy je w rozgrzanym piecu. Piecze się taki chlebek jedną godzinę. Jak za bardzo chleb się przypieka to można położyć na wierzch papier. Sprawdzamy to po pierwszej pół godziny pieczenia. Po wyjęciu chleba z pieca obmywamy każdy bochenek letnią wodą i przykrywamy ściereczkami do odparowania aż wystygną. Wtedy skórka odmięka. Starym zwyczajem, przed wykrojeniem pierwszej pajdy rysujemy ostrzem noża na każdym bochenku krzyż.

Tak było.

Gdy Babcia Stasia piekła chleb.

Jedenaście miesięcy trwało zanim upiekłam coś co go przypominało. Teraz eksperymentuję. Używam pełnoziarnistej mąki i ziaren słonecznika, dyni i siemienia lnianego. Próbuję z czarnuszką.

A pamiętam jak Dziadek przywoził z młyna świeżo zmieloną mąkę żytnią. W poszewce od poduszki…