Kategorie
Dania przy ognisku, na rożnie i grillu

Kociołek

Ziemniaki

Boczek

Kiełbaska

Cebula

Koperek

smalec

sól i pieprz

Zwykle dzieje się tak, że trzeba rozpocząć od umycia kociołka, który odmaka po „profesjonalnym” przypaleniu wcześniejszego dania.

Umyty i wysuszony kociołek należy posmarować grubo smalcem. Dodatkowo dno wykładać np. skórą z wędzonego boczku. Pokrojone ziemniaki, boczek, kiełbaskę i cebulę ułożyć warstwami przesypując przyprawami. Warstwę ziemniakową posypać koperkiem. Ma być kopiato. Na wierzch układać liście kapusty. Zakręcić mocno pokrywkę.

Potrawa powinna przez godzinę dochodzić na ognisku. Najlepiej na dużym żarze. Trzeba kociołek obracać i dbać, aby się nie spalił.

Ot kociołek ulubiony!

Jest starannie przyrządzony.

Wszyscy bardzo go lubimy

Nawet wtedy jak pościmy.

Co do składu – wolna ręka

Dla nikogo to nie męka.

Nasz kociołek wysłużony

Jest boczusiem wyłożony.

Misiek pyrki w kostkę kroi

Tej roboty się nie boi.

Kiełbasę też w kostkę, wegetę i sól

Dziś sąsiadce huśnie gul!

Cebulka, kapusta koperek i serek

W ognisku to musi być niezły buzerek.

Króciutką godzinkę go tam trzymamy,

A potem już tylko ze smakiem wcinamy!

Kategorie
Dania przy ognisku, na rożnie i grillu

Dzik z rożna!

Tusza w skórze 46 kg / obielony 29 kg (bez słoniny)

45 dkg soli

45 dkg peklosoli (3 dkg soli na 1 kg mięsa)

30 ząbków czosnku (1 ząbek na 1 kg)

80 g pieprzu (4 paczki)

2 paczki majeranku

1 paczka liścia laurowego

1 paczka ziela angielskiego

2 ostre przyprawy do grilla Kamis

2 łagodne przyprawy do grilla Kamis

6 puszek piwa i 1 margaryna do polewania podczas pieczenia

 

Schładzać 2 dni w skórze. Po obieleniu 1/3 obydwu soli rozpuścić w wodzie i szprycować grube części mięsa. Resztą soli i pozostałych przypraw dokładnie natrzeć dziczka i pozostawić do macerowania na kolejne 2 dni. Można zawinąć w folię. Obracać.

Pożyczyć od szczęśliwego posiadacza sprzęt do rożnowania.

Rożnować cierpliwie 6 godzin, aż mięso odstanie od kości. Jeść ze smakiem w miłym towarzystwie 🙂

Kategorie
Po myśliwsku

Dzikie wędzonki

Według przepisu mojego Brata, dzika trzeba: wytropić, strzelić, przyciągnąć, wypatroszyć, obielić, podzielić, wytrybować, zapeklować, przyprawić i odstawić na kilka dni… I jeszcze: przywieźć drzewo (dębowe najlepiej albo jakieś inne liściaste), porąbać je, wysuszyć, rozpalić w wędzarni. Wędzić.

I to faktycznie sposób na wspaniałe wędzonki. Dodam tylko, że najlepiej, żeby dziczek był niestarawy – wtedy wędzi się ładnie i niezbyt długo.

Przygotowując porcje nie należy ściągać błon – służą one jako naturalna osłona przed wysączeniem się wilgoci – gotowe wędzonki nie są wtedy zbyt suche. Wędzić można dosłownie wszystko: szynki, karkówki, schaby, polędwice, żebra. Przy okazji można też dorzucić karpia lub kilka udek z kurczaka.

Do peklowania używamy soli peklowej i tyleż samo zwykłej rozpuszczonej w wodzie, którą to dokładnie szprycujemy każdy kawałek mięsa. Potem nacieramy mieszanką przypraw.Takie mięso wstawiamy do glinianego garnka, pilnując, aby było ciasno ułożone oraz przykryte zalewą  i codziennie obracamy. Z doświadczenia tyko dodam, że najlepiej czymś je dociążyć aby nie wystawało ponad zalewę. 2-3 dni powinny wystarczyć – jest to jednak sprawa uznaniowa. Po takich zabiegach należy każdy kawałek wymoczyć przez 2-3 godziny w zimniej wodzie, potem opłukać i już na hakach pozostawić do obcieknięcia. Nawet na całą noc.

Mieszanka peklująca – do szprycowania – na 1 kg wędzonek:

2,5 dkg soli zwykłej

2,5 dkg soli peklowej

szklanka wody

Mieszanka przypraw – do nacierania – na 1 kg wędzonek:

2,5 dkg soli zwykłej

2,5 dkg soli peklowej

3 dkg czarnego pieprzu

jałowiec

pieprz ziołowy

kolendra

liść laurowy

ziele angielskie

Zalewa – na 1 litr wody:

20 dkg soli

3 dkg saletry

Wędzimy najpierw na dużym żarze, a później coraz bardziej dymem – to też według uznania. Ważne jednak, aby nie odstępować procesu wędzenia na etapie „duży żar”  nawet na minutkę – nie chcemy przecież zastać pachnących wędzonek przypalonych lub co gorsza zmieszanych z popiołem 😉

Potem jeszcze tylko parzymy wędzonki w lekko osolonej wodzie (ilość soli będzie zależeć od smaku wędzonek – jeżeli są mocno słone to lepiej nie dawać zbyt dużo soli do parzenia) z dodatkiem liścia laurowego i ziela angielskiego. Nie doprowadzamy wody do wrzenia – ma tylko delikatnie pyrkać, przez jakieś pół godzinki może…

Udziec wędzony – każdy go zna

Lecz nie każdemu swój przepis da

Każdy inaczej przyrządza go sam

Najpiękniej Leśniczy serwuje nam

Wisi na haku, pachnie, zachęca

A w moim brzuchu już sama nędza.

Kategorie
Po myśliwsku

Kiełbasa myśliwska

Na 1 kg mięsa z dzika (można dodać trochę sarniny) dodać 25 dkg boczku lub podgardla wieprzowego lub słoniny (w ostateczności).

 

Przyprawy na 1 kilogram mięs:

18 g soli (pół na pół z peklą)

2 g pieprzu prawdziwego

1 g pieprzu ziołowego

pół ząbka czosnku (zimą może być cały)

1/2 torebki jałowca na 20 kg mięsa – lub według upodobania

 

Pokrojone i posolone (zapeklowane) mięsa muszą poleżeć jeden do dwóch dni. W tym czasie zaglądamy do nich i mieszamy (należy pamiętać o ochronie przed muchami).

¼ mięs mielemy na drobnym sitku (nr 4). Resztę na grubym (nr 8). Słoninkę według uznania. Dodajemy przyprawy i wszystko razem długo wyrabiamy, dolewając niewielką ilość wody. Ma być jednolita masa.

Grubość jelit według uznania – ważne aby nadziewać je mocno i ciasno.

Wędzić na początku na porządnym żarze (olchowym lub dębowym) – do momentu, kiedy z kiełbasy zacznie kapać woda z tłuszczem. Dalej wędzimy kilka (3-4 godziny) samym zimnym dymem.

Et voila!

Kategorie
Po myśliwsku

Na początku…

Moje uświadomienie w myśliwskim przyrządzaniu jedzenia nastąpiło w dniu, kiedy mama zostawiła mnie w domu z poleceniem przyrządzenia obiadu i górą pięknych ciemnoczerwonych piersi czapli.

Nastoletnia znajomość łowieckich obyczajów szybko skojarzyła rozwiązanie: na wszystkich męskich spotkaniach, dyrekcją w gotowaniu (i nie tylko) zajmował się serdeczny kolega taty „po lufie”, uznany lekarz, wśród kolegów myśliwych zwany w opowieściach „Doktorem Strosmajerem”. Doktor odebrał mój telefon i po wysłuchaniu problemu z wielkim przekonaniem oraz satysfakcją rozpoczął: „Zacznij od zupy cebulowej…”. Jego pomysł na bitki z piersi czapli okazał się niemałym sukcesem, mimo iż dusiły się ze zróżnicowaną skutecznością… krótko mówiąc: niektóre wyszły twarde jak podeszwa od gumaków. Ale to położyliśmy na karb stuletnich czapli.

Jednak to nie ja jestem specjalistką od dzikiego jadła. Większość przepisów podała mi moja mama, chociaż zamiłowanie do polowań i jedzenia poskutkowało dużą wiedzą na temat takich potraw również u mojego ojca, siostry i brata.

Przytaczam tu dużą część naszych wspólnych kulinarnych doświadczeń.

Kategorie
Domowe przetwory

Żurawina do mięs

Kilka gruszek /4-5/

Kilogram  świeżej żurawiny

Pół szklanki cukru

Gruszki obieramy, kroimy w drobną kosteczkę i smażymy tak długo, aby kawałeczki były miękkie i rozpadające. Dodajemy opłukaną żurawinę. Smażymy, aż do owoce się rozpadną. Trwa to  bardzo krótko. Potem już tylko cukier. Jak ktoś chce to może dodać więcej niż pół szklanki – tak, żeby smakowało 🙂

Tak przygotowaną konfiturę można gorącą wkładać do małych słoiczków, dobrze zakręcić i przykryć ściereczką do wystygnięcia. Nie ma już potrzeby pasteryzowania. Będzie dobra do spożycia nawet przez kilka miesięcy.

Kategorie
Domowe przetwory

Ogórki Kiszone

Świeże ogórki

Czosnek – nawet cała główka na słoik! Jak jest młody to dajemy w łupinkach

Koper – najlepiej dojrzałe baldachy

Po dwa listki wiśni, porzeczki czarnej i chrzanu

Łyżka soli na jeden słoik

 

Na spód słoika układamy ząbki czosnku. Potem ciasno układamy ogórki, a dookoła nich listki i koper. Ogórki muszą mieć powykrajane wszystkie brązowe plamki oraz wierzchołki. Zasypujemy solą. Zalewamy gorącą wodą tak, aby ogórki były przykryte. Zakręcamy. (Chociaż chyba najlepiej smakują ze słoika z gumką!)