Kategorie
Po myśliwsku

Pasztet z zająca

cały zając – wbrew zdrowemu rozsądkowi dobrze jeżeli jest skruszały (ten, z którego jest fotografowany pasztet wisiał cztery dni z całą zawartością!)

1 kilogram boczku lub podgardla wieprzowego

½ kilograma wątróbek drobiowych

marchewka, pietruszka, seler i por

5 jajek

kostka masła

przyprawy do gotowania: ziele angielskie, pieprz czarny ziarnisty, liść laurowy

przyprawy do masy pasztetowej: sól, pieprz, gałka muszkatołowa

Zająca z wieprzowiną i warzywami gotować do miękkości razem z przyprawami. Po ostudzeniu oddzielić od kości i trzykrotnie zemleć. Wątróbki przesmażyć na masełku i również zemleć. Dodać 2 jajka i 3 żółtka oraz przyprawy do smaku. Dobrze wyrobić. Wyłożyć na blachę wyłożoną folią aluminiową lub papierem do pieczenia. Piec w temperaturze 180 stopni Celsjusza prze 1,5 godziny.

Kategorie
Boże Narodzenie

Barszcz

Warzywa (bez kapusty i cebuli)

Zakwas buraczany – pokrojone buraki, czosnek w ząbkach i kromka razowego chleba zalane przegotowaną wodą z solą ułożyć w glinianym garnku i trzymać przez tydzień w ciepłym miejscu pod przykryciem. Potem zlać do małych butelek i trzymać w lodówce.

Ugotować wywar warzywny. Dodać buraki najlepiej starte. Przyprawić do smaku, a na koniec wlać zakwas. Ten barszcz nie może być tłusty. Aby utrzymać kolor, nie można gotować buraków.

Jak w domu były krowy to wystarczyło serwatkę zabarwić zakwasem buraczanym – niepowtarzalny smak!

Kategorie
Boże Narodzenie

Uszka

Ciasto:

2 jajka

kilo mąki

ciepła woda – ile weźmie

sól do smaku

Zagnieść.

Farsz:

Grzyby leśne suszone

Cebula

Masło

Bułka tarta

Sól, pieprz

Grzyby opłukać i namoczyć na całą noc. Gotować w tej samej wodzie do miękkości. Cebulkę pokroić w kostkę i udusić na maśle. Wystudzone grzyby drobno pokroić. Wszystko razem połączyć, jeżeli jest taka potrzeba można dodać tartej bułki – żeby farsz nie był za rzadki. Doprawić do smaku.

Ciasto cienko rozwałkować, wykrawać jakąś niedużą literatką. Lepić najpierw jak pierogi, a później łączyć rogi, tak, aby powstały uszka. Gotować w wodzie z dodatkiem soli i oleju.

 

 

Kategorie
Wielkanoc

Żur – tradycyjny

Zakwas

6-8 łyżek mąki razowej żytniej grubo mielonej nieprzesianej

kawałek podeschniętej skórki z razowego chleba – najlepiej pierwsza boczna kromka

4-6 ząbków czosnku + szczypta soli

3 ziarna ziela angielskiego

liść laurowy

litr przegotowanej letniej wody

Na zakiszenie żuru potrzeba, co najmniej 3 dni. Wszystkie składniki umieszczamy w glinianym naczyniu i zalewamy ciepłą wodą. Czosnek należy dobrze rozetrzeć z niewielką ilością soli. Odstawiamy w ciepłe miejsce. Po trzech dniach należy sprawdzić czy zakwas fermentuje. Powinien być wyraźnie kwaskowy i przyjemnie pachnący. Ukiszony żur należy zlać do butelek, szczelnie zamknąć – można go przechowywać w lodówce jeszcze około 2 tygodni.

Wywar z wędzonek

Mama pasteryzuje w słoikach wodę z gotowania szynek po wędzeniu – i tyle. W razie potrzeby wystarczy zejść do spiżarni i wybrać sobie odpowiedni słoiczek.

Wywar z warzyw

Marchewka

Pietruszka

Seler

Warzywa wstawić do gotowania, gotować prze ok. pół godziny.. i już.

Do wywaru warzywnego dolać mięsny, dodać 3 ząbki czosnku (przepuszczone przez praskę lub roztarte nożem) i łyżkę majeranku. Zagotować.

W międzyczasie przesmażyć na oleju drobno pokrojoną wędzonkę i dużą cebulę – trzeba uważać, aby cebula się nie przypaliła.

Do gotujących się wywarów powoli dolewać zakwaszony żur – tyle, aby zupa była kwaśna. Potem wędzonkę z cebulką. Na koniec pół szklanki śmietany 18% z dwoma łyżkami startego chrzanu. Przyprawić pieprzem czarnym i białym oraz w razie potrzeby solą. Można dodać drobno pokrojony listek lubczyku.

Do żurku każdy dodaje to, co lubi: u nas w domu to biała kiełbasa i jaja. Ale można też pokroić na głęboki talerz święconkę: szynkę, kiełbasę, jajko i chrzan i to wszystko zalac gorącym żurkiem. Pyszota.

Kategorie
Z pieca

Chleb – przepis Babci Stasi

Zakwas

Jest to kawałeczek świeżego ciasta chlebowego, pozostawiony z poprzedniego tygodnia. Kawałeczek ten powinien przez tydzień być szczelnie zamknięty. Babcia chleb piekła co sobotę, dlatego co tydzień miała właściwie zakwaszone ciasto.

Jeżeli jednak nie mamy zakwasu, to trzeba go zrobić:

mąka żytnia – 2 duże łyżki

trochę ciepłej wody – żeby razem z mąką była konsystencja gęstej śmietany

Przez 6 dni trzymamy zakwas w bardzo ciepłym miejscu i co 12 godzin dokarmiamy zakwas taką porcją mąki i wody. Już na drugi, a najpóźniej trzeci dzień zakwas zacznie charakterystycznie „pachnieć” – o to właśnie chodzi: rosną dzikie drożdże!

Dzień wcześniej (czwartek) zagniatamy ciasto lżejsze niż na pierogi, robimy kulę, trzymamy oczywiście na piecu. Można dodać skórkę razowego chleba.

Rozczyn

1 kg mąki żytniej

5 dkg drożdży

woda

zakwas

Rozczyn robić dzisiaj wieczór (piątek), pozostawić na ciepłym piecu, a jutro rano (sobota) zagniatać ciasto.

Ciasto

rozczyn

mąka pszenna

2 litry serwatki

Sól (wg mnie 1 łyżka na kilo mąki)

kminek

Do dużego glinianego garnka (powinna być drewniana dzieża, taką dzieżę babcia dostała od starego Sudoła) no, w ostateczności niech będzie duży garnek. Ciasto ma być gęste, trudne do wyrobienia. Wyrabiamy, około godziny aż odchodzi od ręki. Po wyrobieniu powinno się zrobić nad ciastem krzyż oraz przykryć je ściereczką. Jeżeli jest w zwykłym garnku to trzeba go otulić jakimś kocem (żeby miało dobre warunki do rośnięcia). Pozostawiamy oczywiście przy piecu (lub w innym ciepłym miejscu) do wyrośnięcia.

Przygotowujemy koszyczki posypując je mąką. Koszyczki (wyplatane ze słomy żytniej i łyka wiklinowego) też dostarczał stary Sudoł, w zamian za to babcia obdarowywała go bochenkiem chleba.

W międzyczasie należy przygotować piec. Stary chlebowy piec babci Stasi stoi sobie na czterech nogach w kotłowni u stryja Andrzeja. Do tego pieca układamy „na krzyż” trzy warstwy liściastego drzewa (najlepiej olchowego). Na środku zostawiamy małą przerwę na garść słomy do rozpalenia. Jak drewno rozpali się do czerwoności to „kaciubą” (czyli specjalnym długim narzędziem zakończonym poprzeczną łopatką – piekarze wiedzą o co chodzi) rozsuwamy je po całym piecu, tak aby piec grzał się w każdym miejscu. Próba właściwej temperatury: sypnąć do pieca trochę maki – jak się pali to piec jest za gorący. Wtedy, nim co, nim troszkę przestygnie, można upiec…

Podpłomyki

Na łopatę rozciągnąć ciasto chlebowe (ile? babcia pokazała obydwiema dłońmi całkiem sporą kulę). Posypujemy albo cukrem (to jest wersja babci) albo cebulą i serem (to jest wspomnienie taty). Pieczemy. Wyciągamy. Kroimy jak tort na trójkąty. Podobno nasi rodzice nie mogąc się doczekać aż podpłomyki ostygną biegali z nimi po podwórku przekładając je z ręki do ręki.

Wracając do chleba… Na stolnicy robimy kulki ciasta i omączone kładziemy do koszyczków, robimy dziurkę (do sprawdzenia jak rośnie, bo jak przerośnie to niestety chleb będzie za kwaśny). Powinno wyjść sześć bochenków. Wyrośnięte przewracamy z koszyczków na łopatę posypana mąką i wtedy polewamy gorącą wodą – żeby była piękna rumiana skórka. Po kolei układamy je w rozgrzanym piecu. Piecze się taki chlebek jedną godzinę. Jak za bardzo chleb się przypieka to można położyć na wierzch papier. Sprawdzamy to po pierwszej pół godziny pieczenia. Po wyjęciu chleba z pieca obmywamy każdy bochenek letnią wodą i przykrywamy ściereczkami do odparowania aż wystygną. Wtedy skórka odmięka. Starym zwyczajem, przed wykrojeniem pierwszej pajdy rysujemy ostrzem noża na każdym bochenku krzyż.

Tak było.

Gdy Babcia Stasia piekła chleb.

Jedenaście miesięcy trwało zanim upiekłam coś co go przypominało. Teraz eksperymentuję. Używam pełnoziarnistej mąki i ziaren słonecznika, dyni i siemienia lnianego. Próbuję z czarnuszką.

A pamiętam jak Dziadek przywoził z młyna świeżo zmieloną mąkę żytnią. W poszewce od poduszki…

Kategorie
Dania przy ognisku, na rożnie i grillu

Kociołek

Ziemniaki

Boczek

Kiełbaska

Cebula

Koperek

smalec

sól i pieprz

Zwykle dzieje się tak, że trzeba rozpocząć od umycia kociołka, który odmaka po „profesjonalnym” przypaleniu wcześniejszego dania.

Umyty i wysuszony kociołek należy posmarować grubo smalcem. Dodatkowo dno wykładać np. skórą z wędzonego boczku. Pokrojone ziemniaki, boczek, kiełbaskę i cebulę ułożyć warstwami przesypując przyprawami. Warstwę ziemniakową posypać koperkiem. Ma być kopiato. Na wierzch układać liście kapusty. Zakręcić mocno pokrywkę.

Potrawa powinna przez godzinę dochodzić na ognisku. Najlepiej na dużym żarze. Trzeba kociołek obracać i dbać, aby się nie spalił.

Ot kociołek ulubiony!

Jest starannie przyrządzony.

Wszyscy bardzo go lubimy

Nawet wtedy jak pościmy.

Co do składu – wolna ręka

Dla nikogo to nie męka.

Nasz kociołek wysłużony

Jest boczusiem wyłożony.

Misiek pyrki w kostkę kroi

Tej roboty się nie boi.

Kiełbasę też w kostkę, wegetę i sól

Dziś sąsiadce huśnie gul!

Cebulka, kapusta koperek i serek

W ognisku to musi być niezły buzerek.

Króciutką godzinkę go tam trzymamy,

A potem już tylko ze smakiem wcinamy!

Kategorie
Dania przy ognisku, na rożnie i grillu

Dzik z rożna!

Tusza w skórze 46 kg / obielony 29 kg (bez słoniny)

45 dkg soli

45 dkg peklosoli (3 dkg soli na 1 kg mięsa)

30 ząbków czosnku (1 ząbek na 1 kg)

80 g pieprzu (4 paczki)

2 paczki majeranku

1 paczka liścia laurowego

1 paczka ziela angielskiego

2 ostre przyprawy do grilla Kamis

2 łagodne przyprawy do grilla Kamis

6 puszek piwa i 1 margaryna do polewania podczas pieczenia

 

Schładzać 2 dni w skórze. Po obieleniu 1/3 obydwu soli rozpuścić w wodzie i szprycować grube części mięsa. Resztą soli i pozostałych przypraw dokładnie natrzeć dziczka i pozostawić do macerowania na kolejne 2 dni. Można zawinąć w folię. Obracać.

Pożyczyć od szczęśliwego posiadacza sprzęt do rożnowania.

Rożnować cierpliwie 6 godzin, aż mięso odstanie od kości. Jeść ze smakiem w miłym towarzystwie 🙂

Kategorie
Po myśliwsku

Dzikie wędzonki

Według przepisu mojego Brata, dzika trzeba: wytropić, strzelić, przyciągnąć, wypatroszyć, obielić, podzielić, wytrybować, zapeklować, przyprawić i odstawić na kilka dni… I jeszcze: przywieźć drzewo (dębowe najlepiej albo jakieś inne liściaste), porąbać je, wysuszyć, rozpalić w wędzarni. Wędzić.

I to faktycznie sposób na wspaniałe wędzonki. Dodam tylko, że najlepiej, żeby dziczek był niestarawy – wtedy wędzi się ładnie i niezbyt długo.

Przygotowując porcje nie należy ściągać błon – służą one jako naturalna osłona przed wysączeniem się wilgoci – gotowe wędzonki nie są wtedy zbyt suche. Wędzić można dosłownie wszystko: szynki, karkówki, schaby, polędwice, żebra. Przy okazji można też dorzucić karpia lub kilka udek z kurczaka.

Do peklowania używamy soli peklowej i tyleż samo zwykłej rozpuszczonej w wodzie, którą to dokładnie szprycujemy każdy kawałek mięsa. Potem nacieramy mieszanką przypraw.Takie mięso wstawiamy do glinianego garnka, pilnując, aby było ciasno ułożone oraz przykryte zalewą  i codziennie obracamy. Z doświadczenia tyko dodam, że najlepiej czymś je dociążyć aby nie wystawało ponad zalewę. 2-3 dni powinny wystarczyć – jest to jednak sprawa uznaniowa. Po takich zabiegach należy każdy kawałek wymoczyć przez 2-3 godziny w zimniej wodzie, potem opłukać i już na hakach pozostawić do obcieknięcia. Nawet na całą noc.

Mieszanka peklująca – do szprycowania – na 1 kg wędzonek:

2,5 dkg soli zwykłej

2,5 dkg soli peklowej

szklanka wody

Mieszanka przypraw – do nacierania – na 1 kg wędzonek:

2,5 dkg soli zwykłej

2,5 dkg soli peklowej

3 dkg czarnego pieprzu

jałowiec

pieprz ziołowy

kolendra

liść laurowy

ziele angielskie

Zalewa – na 1 litr wody:

20 dkg soli

3 dkg saletry

Wędzimy najpierw na dużym żarze, a później coraz bardziej dymem – to też według uznania. Ważne jednak, aby nie odstępować procesu wędzenia na etapie „duży żar”  nawet na minutkę – nie chcemy przecież zastać pachnących wędzonek przypalonych lub co gorsza zmieszanych z popiołem 😉

Potem jeszcze tylko parzymy wędzonki w lekko osolonej wodzie (ilość soli będzie zależeć od smaku wędzonek – jeżeli są mocno słone to lepiej nie dawać zbyt dużo soli do parzenia) z dodatkiem liścia laurowego i ziela angielskiego. Nie doprowadzamy wody do wrzenia – ma tylko delikatnie pyrkać, przez jakieś pół godzinki może…

Udziec wędzony – każdy go zna

Lecz nie każdemu swój przepis da

Każdy inaczej przyrządza go sam

Najpiękniej Leśniczy serwuje nam

Wisi na haku, pachnie, zachęca

A w moim brzuchu już sama nędza.

Kategorie
Po myśliwsku

Kiełbasa myśliwska

Na 1 kg mięsa z dzika (można dodać trochę sarniny) dodać 25 dkg boczku lub podgardla wieprzowego lub słoniny (w ostateczności).

 

Przyprawy na 1 kilogram mięs:

18 g soli (pół na pół z peklą)

2 g pieprzu prawdziwego

1 g pieprzu ziołowego

pół ząbka czosnku (zimą może być cały)

1/2 torebki jałowca na 20 kg mięsa – lub według upodobania

 

Pokrojone i posolone (zapeklowane) mięsa muszą poleżeć jeden do dwóch dni. W tym czasie zaglądamy do nich i mieszamy (należy pamiętać o ochronie przed muchami).

¼ mięs mielemy na drobnym sitku (nr 4). Resztę na grubym (nr 8). Słoninkę według uznania. Dodajemy przyprawy i wszystko razem długo wyrabiamy, dolewając niewielką ilość wody. Ma być jednolita masa.

Grubość jelit według uznania – ważne aby nadziewać je mocno i ciasno.

Wędzić na początku na porządnym żarze (olchowym lub dębowym) – do momentu, kiedy z kiełbasy zacznie kapać woda z tłuszczem. Dalej wędzimy kilka (3-4 godziny) samym zimnym dymem.

Et voila!

Kategorie
Po myśliwsku

Na początku…

Moje uświadomienie w myśliwskim przyrządzaniu jedzenia nastąpiło w dniu, kiedy mama zostawiła mnie w domu z poleceniem przyrządzenia obiadu i górą pięknych ciemnoczerwonych piersi czapli.

Nastoletnia znajomość łowieckich obyczajów szybko skojarzyła rozwiązanie: na wszystkich męskich spotkaniach, dyrekcją w gotowaniu (i nie tylko) zajmował się serdeczny kolega taty „po lufie”, uznany lekarz, wśród kolegów myśliwych zwany w opowieściach „Doktorem Strosmajerem”. Doktor odebrał mój telefon i po wysłuchaniu problemu z wielkim przekonaniem oraz satysfakcją rozpoczął: „Zacznij od zupy cebulowej…”. Jego pomysł na bitki z piersi czapli okazał się niemałym sukcesem, mimo iż dusiły się ze zróżnicowaną skutecznością… krótko mówiąc: niektóre wyszły twarde jak podeszwa od gumaków. Ale to położyliśmy na karb stuletnich czapli.

Jednak to nie ja jestem specjalistką od dzikiego jadła. Większość przepisów podała mi moja mama, chociaż zamiłowanie do polowań i jedzenia poskutkowało dużą wiedzą na temat takich potraw również u mojego ojca, siostry i brata.

Przytaczam tu dużą część naszych wspólnych kulinarnych doświadczeń.